Rekolekcje powołaniowe na kajakach
Trzeba mieć 17 lat, nie bać się wody i
nie narzekać – tak zachęcał do udziału w rekolekcjach na
kajakach jeszcze w czerwcu ich organizator ks. Sławomir Knopik
SCJ Zachęta trafiła do 22 młodych ludzi z różnych stron Polski.
25 lipca stawili się na dworcu kolejowym w Augustowie, by potem
przez kilka dni już razem płynąć po mazurskich jeziorach.
Rozpoczęli od rozbicia namiotów nad jeziorem Wigry i poznania
się ze sobą oraz z przewodnikami rekolekcyjnych dni i spływu –
ks. Sławomirem Knopikiem, ks. Dariuszem Lewczukiem i diakonem
Karolem Milewskim. Założyli sobie kilka celów do zdobycia:
poznać wspaniałą przyrodę Mazur, zdobyć szlify w kajakowaniu, a
przy tym pomyśleć trochę więcej nad sobą i życiem. Chodziło o
coś na wzór ewangelicznych spotkań Jezusa z uczniami nad
Jeziorem Genezaret.
W tym roku nasza grupa liczyła rekordowo 22 osoby. W jej skład wchodzili: ks. Sławomir Knopik SCJ, ks. Dariusz Lewczak SCJ, diakon Karol Milewski oraz: Feliks i Gabriel Bochenek z Binczarowej, Marcin Krzyszczak, Mateusz Sieńko, Michał Chodkowski, Krzysztof Gębka, Grzegorz Markiewicz oraz Tomasz Matraszek – z Lublina i okolic, Łukasz Wejner z Gliwic, Marcin Goliński ze Słupska, Krzysztof Konopelko ze Szczecina, Marcin Cieśla i Emil Michałek z Tarnowa oraz Michał Fausek-Kaczanowski, Szymon Jaskuła, Jan Kobiałka, Kacper Krupa, Mikołaj Faber i Piotr Oprych z Krakowa i okolic.
26 lipca, niedziela - „Obfity połów”
Tego dnia rozważaliśmy fragment Ewangelii wg św. Łukasza (5, 4-11) o cudownym połowie oraz zastanawialiśmy się nad cechami dobrego „rybaka”. Wspólnie doszliśmy do wniosku, że najważniejsze to nie być „zdechłą rybą” pływającą po powierzchni i z prądem, lecz zaufać Bogu wzorem św. Piotra, który po całonocnym bezskutecznym połowie na jedno słowo Jezusa zarzucił sieci.
Msza święta niedzielna miała miejsce w kościele pokamedulskim w Wigrach, gdzie zwiedziliśmy również budynki przyklasztorne oraz apartamenty Papieża Jana Pawła II.
Dzień wstał pochmurny i deszczowy, jednak wg zapewnień ks. Sławka pogoda była zamówiona. Rzeczywiście, dzięki temu po południu przejaśniło się i można było popłynąć. Mieliśmy okazję sprawdzić swoją kondycję na najdłuższym etapie spływu – z Wigier do miejscowości Frącki – liczącym ok. 30 km. Jako że był to pierwszy dzień na wodzie, niektórzy mieli problemy ze sterownością kajaków lub wiosłowaniem, co poskutkowało przepłynięciem dodatkowych kilometrów lub lekkim zmęczeniem ;)
Po przybyciu na kemping wieczorem czekała na nas rozgrzana sauna, po której wskakiwaliśmy wprost do Czarnej Hańczy. W końcu nawet najwytrwalsi, po 3 lub 4 cyklach „odnowy biologicznej” udali się na spoczynek.
27 lipca, poniedziałek - „Burza na jeziorze”
Trzeci dzień poświęcony był rozważaniom nad sakramentem pokuty. Ewangelia wg. św. Łukasza (8, 22-25) to fragment o burzy na jeziorze, która spotkała apostołów i Jezusa w czasie przeprawy. Podczas konferencji ks. Darek mówił, że potrzebujemy w naszym życiu takich burz, w trakcie których Jezus zacznie działać.
Kolejny etap spływu - z Frącek do Rygola - charakteryzował się niezwykle krętą i malowniczą trasą. Do pokonania było kolejne, bagatela, ok. 25 km. W końcu wszyscy, prędzej czy później, przypłynęli na kemping. Kolacyjną atrakcją tego dnia był jeden z serwowanych corocznie przez ks. Sławka specjałów – tym razem pulpety. Po modlitwie wieczornej i króciutkiej rozgrywce w kultową „mafię” poszliśmy spać.
28 lipca, wtorek - „Jezus chodzi po jeziorze”
Od tego dnia uczestnicy mogli już spokojnie odetchnąć, ponieważ najtrudniejsze i najdłuższe odcinki były już za nami. Tym razem docelowym punktem było Jezioro Paniewskie. Nowością na trasie były trzy śluzy, dzięki którym właściwie więcej czasu się stało niż płynęło ;)
Po dotarciu do celu i rozbiciu obozowiska odbyła się Msza święta na tradycyjnej już, malowniczej polanie w lesie.
Reszta dnia upłynęła nam na różnych zajęciach sportowo-rekreacyjnych, tj. gra w siatkówkę czy pływanie w jeziorze.
Wieczorem dodatkową atrakcja było ognisko przygotowane z własnoręcznie zdobytych materiałów, podczas którego osoby grające na gitarze oraz harmonijce dały popis swoich umiejętności, a także miała miejsce najdłuższa i emocjonująca rozgrywka w mafię ;)
29 lipca, środa - „Powołanie pierwszych uczniów”
Kolejnego dnia znów powitał nas słoneczny ranek. Jakoś wyjątkowo w tym roku pogoda nam sprzyjała.
Msza św. oraz konferencja tradycyjnie odbyły się w sercu lasu. Tym razem ks. Darek mówił o naszym powołaniu – osobą powołaną jest każdy z nas, np. do kapłaństwa, małżeństwa lub do określonego zawodu i pracy. Przy odnalezieniu własnego powołania ważny jest natomiast kontakt z Bogiem i zaufanie do Niego.
Następnie wyruszyliśmy kajakami nad jezioro Serwy. Trasa nie była męcząca, jednak zmianą w tym roku była konieczność przepłynięcia całego jeziora (które na szczęście nie było wzburzone ;)) z powodu zmiany miejsca kempingu. Reszta dnia upłynęła na kąpielach w czystej wodzie jeziora oraz legendarnej już wizycie w barze ze smażoną rybą.
30 lipca, czwartek - „Rozmnożenie chleba”
To przedostatni dzień rekolekcji, jednak ostatni na wodzie, z niewielką niespodzianką w postaci przenoszenia kajaków oraz śluzy. Etap ten znad jeziora Serwy nad Jezioro Studzieniczne pokonaliśmy dość szybko.
Uwieńczeniem dnia i całego spływu, który był swoistą pielgrzymką papieskim szlakiem, było popłynięcie do Sanktuarium Matki Bożej Studzienicznej. Na miejscu odbyła się konferencja oraz Msza święta. Podczas kazania ks. Sławek zmusił nas do refleksji nad tym, z czym powrócimy z tych rekolekcji i co w nas ulegnie zmianie.
Wieczorem miał miejsce pożegnalny grill, podczas którego - siedząc do późna - prowadziliśmy rozmowy i cieszyliśmy się ostatnim wspólnym wieczorem.
31 lipca, piątek - „Wyznanie Piotra”, dzień odjazdu
Ostatni dzień rekolekcji rozpoczął się rekordowo wczesną pobudką i Mszą św. O godz. 6 rano, podczas której do każdego z nas dotarła prawda, że wszystkie słowa, jakie usłyszeliśmy na tych rekolekcjach nie przyniosą efektu, jeśli po nich nie nastąpią nasze czyny.
Po szybkim śniadaniu nastąpiły pożegnania i chwila rozjazdu. Zostaliśmy odwiezieni przez ks. Sławka na dworzec. Na szczęście większość osób znów jechała tym samym pociągiem, co dało możliwość porozmawiania jeszcze przez 2-3 godziny J Miejmy nadzieję, że spotkamy się znów za rok, lub nawet na wcześniejszych rekolekcjach zimowych!
Zapraszamy do Galerii.....